Już za kilka chwil na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan w Sewilli rozpocznie się spotkanie 24 kolejki Primera Division pomiędzy miejscowa Sevilla i Athletic Bilbao. Andaluzyjczycy po 23 kolejkach zajmują bardzo dobre 4 miejsce gwarantujące udział w eliminacjach Ligi Mistrzów. Jednakże Sevilla apetyty ma sporo większe sięgające osiągnięcia minimum tego co w tamtym roku czyli 3 pozycji w tabeli na finiszu rozgrywek. Ich dzisiejsi rywale Athletic Bilbao desperacko walczą o awans do przyszłorocznych rozgrywek Ligi Europejskiej bo tegoroczna maja już za sobą po pogromie jaki zafundował im Anderlecht w Brukseli wygrywając na Costant vanden Stock aż 4-0. Tak wiec po 23 kolejkach Baskowie zajmują 7 pozycje w tabeli mając 6 punktów straty do swojego dzisiejszego rywala.
Poprzednia kolejka ligowa dla obydwu zespołów była bardzo udana. Sevilla dokonała nie lada wyczynu w tej kolejce wygrywając na dotychczas niezdobytym terenie na Balearach aż 3-1 z tamtejsza Mallorca (bramki: Suarez oraz Navas, Dragutinovic i Perotti dla Sevilli). Jak jeszcze do tego dodamy jeszcze wyjazdowy remis w Lidze Mistrzów 1-1 na bardzo trudnym terenie w Moskwie z tamtejszym CSKA to można zauważyć ze forma zespołu jest na wyraźnej fali wznoszącej. Na zupełnie przeciwległym biegunie jest natomiast Athletic który wprawdzie rozbił u siebie Tenerife 4-1 (Llorente, Toquero, Iraola, Gabilondo oraz Alfaro dla Tenerife) ale potem poległ z kretesem w Brukseli kończąc swoja przygodę z Liga Europejska haniebnym 0-4 z Anderlechtem oddając praktycznie mecz bez żadnej walki. Oba zespołu zresztą spotkały się już w tym sezonie w lidze. W pierwszej rundzie Athletic poległ na swoim stadionie aż 0-4 tak wiec przed tym spotkaniem jakikolwiek optymizm graniczy niemal z szaleństwem. Pozatym forma Basków to większa niewiadoma niż Trojka Bermudzki czy Czarna Dziura wiec trudno cokolwiek powiedzieć. W niedziele po świetnym meczu rozbili Tenerfie. Wcześniej wprawdzie w przegranych spotkaniach z Deportivo i Villarrealem pokazali się naprawdę z niezłej strony i mogli równie dobrze wygrać ale po prostu brakło szczęścia i skuteczności pod bramka rywali. Także co dzisiaj zaprezentuje Athletic to chyba nikt nie wie, szczególnie po pogromie w Belgii. Tak wiec nie oczekujmy dzisiaj zbyt wiele.
Oba zespoły to prawdziwe szpitale dla swoich zawodników. W Sevilli trener Manolo Jimenez nie będzie mógł skorzystać z kilku niezłych graczy jak Luis Fabiano, Didier Zokora, Squillaci, Nagredo, Fabiano oraz Squillaci są kontuzjowani natomiast Zokora oraz Negredo musza odcierpieć karę za kartki które otrzymali w meczu z Mallorca. Niewiele weselsza sytuacje ma w kadrze Caparros. Przede wszystkim na pewno nie zagra Muniain który doznał kontuzji w spotkaniu pucharowym. . W domu został Yeste z zadaniem przemyślenia niektórych spraw i wyciągnięcia odpowiednich wniosków ze swojej gry i pracy na treningach. Pozatym lista reszty zawodników już jest stała i od długiego czasu niemal niezmienna wiec nie ma sensu jej przytaczać.
Skład drużyny Sevilli wydaje się być prosty do przewidzenia. Pod nieobecność Luisa Fabiano miejsce w składzie zajmie na pewno Kanoute. Wspierać w ataku będzie go zabójcze trio w osobach Navas, Renato i Perotti. Jest to jedna z najsilniejszych linii pomocy w lidze. W zasadzie ustępuje tylko Barcelonie ale nie sadze żeby była gorsza od Realu Madryt. Tak wiec tutaj Basków czeka zadanie z gatunku Mission Impossible czyli jak zatrzymać szczególnie dwójkę Navas – Perotti. Jeśli pomyśle o Jesusie Navasie, to aż żal mi Castillo który będzie bronił przed nim dostępu do bramki Basków. Podejrzewam ze po tym meczu Castillo nabierze wstrętu do piłki nożnej a dochodził do siebie będzie przez najbliższe miesiące z pomocą psychologa. Mowie to na podstawie tego co Xabier pokazał w Brukseli bo to był prawdziwy dramat. Zresztą reszta zespołu specjalnie od niego nie odstawała a niektórzy jak Yeste nawet jego przewyższali. Dwójkę defensywnych pomocników stworzą Romaric o raz Fazio także Athletic może zapomnieć o przejściu środkowej części boiska a jak im się to w jakiś sposób uda to tylko po to by oddać im piłkę. Obrona to chyba najsłabsza formacja Sevilli z popełniającym tragiczne błędy Escude oraz równie „bezbłędnym” Dragutinoviciem. Ale obrońcy to co stracą w defensywie są w stanie nadrobić w ataku bo dość często zapuszczają się w pole karne przeciwników by cos dla siebie ustrzelić. Boki defensywy to Navarro oraz Stankevicius czyli solidni ligowi obrońcy ale bez specjalnych fajerwerków.
Również trener Caparros nie powinien mieć kłopotów z wystawieniem na „rzeź” swojej drużyny. W bramce miejsce zajmie jedyny jasny punkt po ostatnich meczach czyli Gorka Iraizoz. Obrona to oczywiście niezniszczalny Iraola na prawej stronie, San Jose i Amorebieta na srodku i Xabier „20 metrów od krytego zawodnika” Castillo którego jak już powiedziałem Navas powinien pozbawić dzisiaj absolutnie jakiejkolwiek chęci do gry i złudzeń co do swoich umiejętności. Pewne nowum może być w pomocy gdyż ze składu wypadł Orbaiz. No ale nasz dzielny trener Joaquin „Supertaktyk” Caparros wystawi pewnie Iturraspe czyli jedynego zawodnika w składzie który nie umie grac tak jak każe trener czyli długa piłkę na Llorente. No i Ander pewnie znowu się narazi swojemu coachowi i zacznie podawać jakieś prostopadle piłki, przerzucać długą piłkę na przeciwlegle skrzydło , rozegrać akcje po ziemi itd. Także skład pomocy może wyglądać następująco – rasowy prawy skrzydłowy czyli Gurpegi, defensywny pomocnik Javi Martinez oraz Ander Iturraspe. Chyba ze trener zdecyduje się na wariant 4-4-2 to wtedy zamiast Iturraspe wejdzie któryś z bocznych pomocników w osobach Davida Lopeza lub Susaety na prawe skrzydło a biedny Gurpegi w końcu odetchnie z ulga bo nie będzie musiał robić z siebie dryblera, sprintera i nie wiadomo kogo jeszcze na prawym skrzydle. Na lewej połówce pewnie zagra Gabilondo który będzie wspomagał w ataku Llorente i Toquero. Czyli jest szansa ze w dzisiejszym meczu o ile Sevilla na to pozwoli zobaczymy co znaczy atakować lewa flanka, strzelać z pierwszej pilki i nie bać się uderzyć z dystansu bo Igor jest chyba jedynym zawodnikiem w kadrze Caparrosa który ma o tym jakiekolwiek pojecie, ba nawet umie tak trafić w piłkę ze ta poleci celnie na bramkę i co najważniejsze nie boi się tego zrobić. Tylko ze będzie to wbrew taktyce trenera który nakazuje zawodnikom niemalże wchodzenie z piłką do bramki przeciwnika i rozgrywanie piłki nawet w polu karnym zamiast siarczystego strzału na bramkę. Inna sprawa ze trzeba to umieć zrobić a nie grac w stylu takim ze idzie centra na pole karne przeciwnika, gdzie jest z pięciu zawodników Los Leones a od linii pola karnego do bramki Iraizoza tylko czterech obrońców Athletic i ani jednego pomocnika.
Atak jak już wspomniałem będą pewnie tworzyć Toquero z Llorente czyli walczak bez umiejętności oraz jedyny niemal kompletny zawodnik w kadrze Athletic który na dodatek gra na swojej pozycji. Drugim jest Javi Martinez ale tego zamiast na ofensywnego pomocnika trener wystawia na pozycji defensywnego pomocnika bo chyba wychodzi z założenia ze jak facet jest wysoki i silny to powinien tylko i wyłącznie bronić. Oczywiście jak bardzo się myli Andaluzyjczyk to widza wszyscy, nawet dzieci na trybunach San Mames ale właśnie nie nasz trener. Także prawdopodobny skład obydwu zespołów już znamy.
Faworyta tego meczu nietrudno wskazać. Jest tylko jeden tak samo jak tylko jeden wynik może paść czyli zwycięstwo Sevilli. Nie ma co się oszukiwać i liczyć na jakiekolwiek punkty z taka gra i taka taktyka jaka wybiera trener Caparros. Sprawdza się ona na słabeuszy ale na silne zespoły czy nawet wyższe stany średnie to już nie. Cóż jeden mecz z Realem Madryt wiosny nie czyni a każde następne spotkanie w Primera pokazuje ze był to bardziej czysty przypadek i wręcz niesamowite poświecenie zawodników niż przemyślana taktyka Caparrosa. Cóż cuda się jednak zdarzają także i w piłce nożnej i nam pozostaje wierzyć w to ze może do takiego dojdzie na Ramon Sanchez Pizjuan bo tylko w ten sposób gracze Athletic mogą tam wygrać. Zresztą tak samo jak w Barcelonie na Camp Nou i w Madrycie na Santiago Bernabeu. O tak....pozostaje nam liczyć na cud szczególnie po tym co zobaczyliśmy w czwartek na Constant vanden Stock w Brukseli.
Przewidywane składy:
Sevilla: Palop – Stankevicius, Dragutinovic, Escude, Navarro – Fazio, Romaric – Navas, Renato, Perotti – Kanoute
Trener: Manolo Jimenez
Athletic: Iraizoz – Iraola, San Jose, Amoerebieta, Castillo – Gurpegi, Javi Martinez, Iturraspe – Gabilondo, Llorente, Toquero.
Trener: Joaquin Caparros
Sędzią spotkania będzie pan Muniz Fernandez
|